Maska gazowa – uczę się w DIY #1
Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy rewelacyjny w swej prostocie pomysł. Projekt, dumnie nazwijmy to „DIY”, który nie wymaga zbyt wielkich zasobów, i co ważniejsze umiejętności, a zapewnia niesamowity efekt wizerunkowy. Jest to maska gazowa, charakterystyczna dla subkultury cybergotyckiej. Ciężko coś takiego dorwać na polskim rynku, oczywiście można sprowadzać zza granicy, ale co to za zabawa.
UWAGA – poniższy (nie)poradnik zawiera brutalne doświadczenia osoby, która nie ma nic wspólnego z DIY. Nie znam się na produkcji elementów odzieży. Nigdy czegoś takiego nie robiłem, ale być może kiedyś poświęcę na to więcej zasobów. A więc kiedy tworzyłem własną maskę gazową kierowałem się podstawową zasadą – ma być łatwo, ale fajnie. Wymagało to oczywiście dodatkowych zasobów, nie jest to też takie czyste „DIY”, bardziej opierało się o gotowy „trzon” maski gazowej ze sklepu. Ale po kolei. Podam tutaj mój tok postępowania. Sam jestem laikiem, więc każdy sobie z nim powinien poradzić. Poświęciłem na to sporo zasobów finansowych, ale efekt jest imponujący, dlatego postanowiłem się nim podzielić.
Jak stworzyć gotycką / stampunkową / rave maskę gazową?
Możemy zaufać naszym umiejętnościom i podjąć mozolną próbę stworzenia maski gazowej od podstaw. I będę szczery – nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Ale mam inną alternatywę. W większości sklepów BHP można nabyć zwykłą półmaskę gazową i filtry do niej. Jest to koszt rzędu 80 – 100 złotych. Jak będziemy mieć szczęście to kupimy ją w odpowiednim kolorze (oczywiście czarnym!), choć nie jest to łatwe. Ja sam kupiłem maskę niebiesko-szarą, a więc musiałem ją dodatkowo przemalować. No i od tego momentu zaczynają się schody.
Malowanie maski gazowej
Zdaję sobie sprawę z tego, że istnieje pewnie dużo lepszy, bardziej uniwersalny sposób niż ten, z którego ja skorzystałem. Ja sam pomalowałem maskę gazową przy pomocy czarnego lakieru do paznokci. I to nie jest dobry pomysł. Trzon maski wykonany jest zazwyczaj z gumy. Guma może się ruszać i uszkadzać powłokę lakieru spod spodu. A więc co jakiś czas trzeba będzie malować maskę od nowa. Aby ją wzmocnić zastosowałem farbę do skóry. Z bliska można zauważyć spękania i „przebłyski” niebieskiego koloru.
„Ozdabianie” maski gazowej
Całą konstrukcję trzeba oczywiście w odpowiedni sposób ozdobić. Jeśli kupiliśmy gumową podstawę do maski, to nie ma z tym większego problemu. Za pomocą jakiegoś metalowego „szpikulca” robimy dziury, w które wsadzimy potem ćwieki, kolce. Wszystko zależy od naszych umiejętności manualnych. Warto to zrobić przed malowaniem – wtedy możemy robić dziury z zewnątrz, a nie z wewnątrz (tak, wiem to z autopsji).
Co z filtrami?
Filtry same w sobie wyglądają dobrze. Miałem koncepcję, aby nałożyć na nie skórzane paski, które zawierały by jeszcze więcej kolców. Ale nie mogłem w żaden sposób doczepić tych pasków do powierzchni filtra. Dodatkowo nie wyglądało by to już aż tak fajnie. Maska z pełnymi filtrami jest dosyć ciężka, dlatego warto ją opróżnić.
Co dalej – zaawansowane działania wobec mojej pierwszej maski
Na tym etapie powinienem zastanowić się nad zagospodarowaniem filtrów od wewnątrz. Sama maska z zewnątrz wygląda już satysfakcjonująco, przynajmniej dopóki nie znajdę większych kolców. Mogę za to wyjąć wnętrze filtrów i wsadzić tam jakieś „światełka”. Jest to dopiero początek mojej inwencji twórczej w tym kierunku.


