Światło istnienia
Kosmos
domyślnie jest czarny
Pustka i mrok
istnieją samoistnie
Ale ktoś, albo coś
postanowiło kiedyś
Aby istniały
gwiazdy
By coś zaburzyło
tę nicość
Jakaś tajemna
materia
Rzucona bez
konkretnego celu
Ale wciąż
By istniał mrok i
pustka nie potrzeba nic
Ale jest ewenement
w tym świecie
Światło, które
istnieje dzięki potężnej mocy
Wielkim ogniu,
który tli się przez niewyobrażalny czas
Życie jako
człowiek to szalony rajd
Nie wiesz czym
jesteś, nie wiesz kim jesteś
Wymyślają Ci
rolę, nadają Ci religię, ale w gruncie rzeczy to po co?
Ty przecież wiesz,
że tak nie jest
Sens jest ukryty,
albo go nie ma
Ale wciąż idziesz
I chociaż czasem
musisz upaść na moment
To wciąż trzymasz
się rozpaczliwie ogarka życia
Nie wiem z czego
wynika ta motywacja
Czy to zwykła
ciekawość?
Co będzie za
rogiem?
Co się kryje w
naszym przeznaczeniu?
A może to strach,
który zabrania zadawać pytania
To samotność w
uczuciach
To samotność we
wrażliwości
To coś co pęta i
zabrania myśleć
A jak już myślisz
to stajesz się kimś innym
Kimś ponad innymi
Bo widzisz więcej
od nich
Bo stajesz się
prawdziwym człowiekiem
Bo odkrywasz całą
prawdę o rzeczywistości
Masz władzę nad swoim sumieniem
Masz władzę nad swoim sumieniem
Ale nie masz władzy nad własną pustką
