Świat
W wiecznym
cierpieniu krzyk traci znaczenie
Pole bitwy
wiekuistej na kurhanie świata
Otchłań w twym
sercu wydziera westchnienie
Tak stoisz w tej
pustce, krzycząc do kata
Szalone spojrzenie
w mrok, to ostatnie życzenie
Ostrokrzew szeptów
powtarza „utrata”
Szary marsz w głąb
siebie, to śmierci pragnienie
Na tobie kirem,
przepasana już szata
Gdzieś tam w tej
ciszy gra sonet samotnych
Okrzyk klawiszy w
milczeniu kosmosu
Nocny podróżnik
wraca z dolin tajemnych
Wspinając się
ścieżką serca chaosu
W życiu zaznał on
wielu chwil trudnych
Wykuł własną
kapliczkę dla losu
W swych oczach
dostrzegał liczne łzy smutnych
W codziennych
zmaganiach życia patosu
Wspomnij ich kiedyś
– tych wszystkich ludzi
Co desperacko
splatają los i zbawienie
Przystań na
moment, spytaj co ich dziś trudzi
Ich wolą
istnienie, ich siłą marzenie
