Świat - poemat

Świat

 












W wiecznym cierpieniu krzyk traci znaczenie
Pole bitwy wiekuistej na kurhanie świata
Otchłań w twym sercu wydziera westchnienie
Tak stoisz w tej pustce, krzycząc do kata
Szalone spojrzenie w mrok, to ostatnie życzenie
Ostrokrzew szeptów powtarza „utrata”

Szary marsz w głąb siebie, to śmierci pragnienie
Na tobie kirem, przepasana już szata

Gdzieś tam w tej ciszy gra sonet samotnych
Okrzyk klawiszy w milczeniu kosmosu
Nocny podróżnik wraca z dolin tajemnych
Wspinając się ścieżką serca chaosu
W życiu zaznał on wielu chwil trudnych
Wykuł własną kapliczkę dla losu

W swych oczach dostrzegał liczne łzy smutnych
W codziennych zmaganiach życia patosu

Wspomnij ich kiedyś – tych wszystkich ludzi
Co desperacko splatają los i zbawienie
Przystań na moment, spytaj co ich dziś trudzi

Ich wolą istnienie, ich siłą marzenie